Sezon podręcznikowy sezonem głupich pytań (tzn. głupszych niż zwykle).
W sezonie przed księgarnią mamy kiermasz z podręcznikami. Czy jest on po to żeby nam ułatwić czy utrudnić życie, kwestia sporna. Ale jest. Wszystkie podręczniki są tam. Podręczniki i tylko podręczniki. Stoi tam wczoraj koleżanka, podchodzi jakaś kobieta i pyta:
- A podręczniki też pani ma?
Co tam, że dookoła nie leży nic innego. Dlaczego ludzie są tacy głupi?
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
niedziela, 5 sierpnia 2012
22
Latam ja po księgarni jak wściekła mrówka, bo tak dużo roboty, a tak mało czasu. W końcu stwierdziłam, że to już chyba wszystko, podchodzę do lady i pytam K:
- Czy ja o czymś zapomniałam?
K. mi odpowiada:
- Tak, zrobić mi kawy.
W tym momencie podchodzi do nas klient i mówi do K.:
- Jest pan moim idolem w tym momencie jak pan to załatwił.
I zaczęli się cieszyć. Męska solidarność cholera jasna! :D
- Czy ja o czymś zapomniałam?
K. mi odpowiada:
- Tak, zrobić mi kawy.
W tym momencie podchodzi do nas klient i mówi do K.:
- Jest pan moim idolem w tym momencie jak pan to załatwił.
I zaczęli się cieszyć. Męska solidarność cholera jasna! :D
poniedziałek, 30 lipca 2012
21
Pani:
- Dzień dobry, interesują mnie książki stricte psychologiczne dla trzylatka.
Koleżanka [w lekkim szoku, ale jednak odważyła się zapytać]:
- A konkretnie?
Pani:
- A konkretnie to to jest dziewczynka i ma dwa latka i osiem miesięcy.
Ludzie są dziwni ;]
- Dzień dobry, interesują mnie książki stricte psychologiczne dla trzylatka.
Koleżanka [w lekkim szoku, ale jednak odważyła się zapytać]:
- A konkretnie?
Pani:
- A konkretnie to to jest dziewczynka i ma dwa latka i osiem miesięcy.
Ludzie są dziwni ;]
piątek, 27 lipca 2012
20
Księgarka powraca po urlopie ;]
Przyszedł pan z córką, pytają o książkę. Idę po nią na stół z nowościami, podaję. Oglądają, córka mówi, że chce.Pan do mnie:
- A ma pani taką nie z wystawy?
...
Ale nic, odpowiadam:
- Wie pan, to nie jest wystawa, tylko stół z nowościami, więc wszystkie będą tutaj.
Pan, tonem takim, jakbym miała paść na kolana i dziękować, że się zdecydował:
- Dobra, niech pani kasuje.
No że też nie dorobiliśmy się jeszcze drugiej takiej samej księgarni na zapleczu, żeby trzymać tam książki, których nikt nie dotykał ;]
Przyszedł pan z córką, pytają o książkę. Idę po nią na stół z nowościami, podaję. Oglądają, córka mówi, że chce.Pan do mnie:
- A ma pani taką nie z wystawy?
...
Ale nic, odpowiadam:
- Wie pan, to nie jest wystawa, tylko stół z nowościami, więc wszystkie będą tutaj.
Pan, tonem takim, jakbym miała paść na kolana i dziękować, że się zdecydował:
- Dobra, niech pani kasuje.
No że też nie dorobiliśmy się jeszcze drugiej takiej samej księgarni na zapleczu, żeby trzymać tam książki, których nikt nie dotykał ;]
piątek, 27 kwietnia 2012
19
Pomykam sobie po księgarni dzierżąc w jednej ręce pronto a w drugiej ścierę. Z kurzem walczyć trzeba, bo inaczej alergia nas zabije ;] Przy wycieraniu najniższych półek klęczę przed regałem. Staje obok mnie klient i tekst: "Matko, a ja myślałem, że pani to przed literaturą tak klęczy!! To jest taka uduchowiona poza!".
Nie dość, że prawie zawału dostałam, bo mi wyskoczył znikąd, to jeszcze był taaaaaaki zabawny :D
niedziela, 1 kwietnia 2012
18
Ostatnio dzień świra trwa bez przerwy. Gdybym chciała opisać wszytko, to musiałabym ciągle biegać z notesem i długopisem. Ale przedstawię Wam przemiły poranek jaki ostatnio miała moja koleżanka.
Klient 1. Zaraz po otwarciu.
Kupił, płaci, koleżanka pyta czy doliczać reklamówkę.
- Jak to? Pani jest nielogiczna.
Koleżanka się zdziwiła, ale nic to. Przyzwyczailiśmy się do marudzenia o reklamówkach.
Ale pan nie daje za wygraną:
- Czy pani słyszy co pani mówi? To co pani mówi nie jest logiczne. Jak reklamówka może być płatna?
Ludzie nie potrafią odpowiedzieć normalnie: nie, dziękuję. Dużo zabawniej jest przecież robić przez piętnaście minut awanturę o reklamówkę za dwadzieścia groszy.
Klientka 2.
Mamy dużo książek poprzecenianych na 2 zł, 5 zł itp. Wzięła pani klientka książkę za 5 zł. Twarda okładka, przed przeceną kosztowała chyba ponad 40 zł.
Klientka:
- Ta książka kosztuje pięć złotych?
O.: - Tak.
Klientka: - Za dużo. Za dwa bym wzięła
O.: o.O - Ale ona kosztuje pięć. Wie pani, ładne wydanie, twarda okładka, pięć złotych to nie jest dużo za taką książkę.
Klientka: - Przecież mówię, że pięć za nią nie dam. To sprzeda ją pani za dwa czy nie?
Oburzona, że nie - wyszła.
Klienci 3
Dwóch panów. Weszli i zaczęli opowiadać o zakupach w Castoramie. To była taaaaaaaka porywająca historia. W końcu rzucili na ladę jakieś papierzyska z tekstem:
- Proszę mi to skserować.
O.: - Ale to jest księgarnia. A poza tym nie mam ksera.
Klienci: - Jak to nie ma pani ksera? To niech pani na faksie zrobi kopię.
O.: - Faksu też nie mamy.
Klienci: - No co mi pani tu opowiada, komputery pani ma a nie ma faksu?
O.: - Niestety nie.
Wyszli z fochem. Że też nie wpadliśmy na to, żeby dorabiać jako punkt ksero.
Potem na dokładkę przyszła do mnie pani po baśnie Andersena i stwierdziła, że bez opracowania to ona nie chce. Załamałam się, a ona oburzyła, że jak to tak dzieci mają w szkole czytać a nie ma opracowania. Niedługo będą chcieli ściągi z wierszy Brzechwy czy Tuwima.
Na koniec z rozmów księgarzy. Zauważyliśmy ostatnio, że jak za długo nie mamy co robić to nam się rzuca na głowę. Najczęściej ma to miejsce jak kurier spóźnia się z dostawą. Ostatnio z koleżanką szukałyśmy puzzli z książeczek z puzzlami, bo zawsze jakimś magicznym sposobem znikają z tych książeczek i znajdujemy je po całej księgarni. Nie mogłyśmy kilku namierzyć. Koleżanka zaczęła szukać już nawet pod stołem.
K.: - O, pająk.
Ja.: - Nie strasz mnie, bo zawału dostanę.
K.: - A co, masz onomatopeję?
Tak, chodziło jej o arachnofobię ;]
Jakbym się zastanowiła, to pewnie coś jeszcze by mi się przypomniało, ale i tak się już rozpisałam :) Nie będzie Wam się chciało czytać potem tego :)
Klient 1. Zaraz po otwarciu.
Kupił, płaci, koleżanka pyta czy doliczać reklamówkę.
- Jak to? Pani jest nielogiczna.
Koleżanka się zdziwiła, ale nic to. Przyzwyczailiśmy się do marudzenia o reklamówkach.
Ale pan nie daje za wygraną:
- Czy pani słyszy co pani mówi? To co pani mówi nie jest logiczne. Jak reklamówka może być płatna?
Ludzie nie potrafią odpowiedzieć normalnie: nie, dziękuję. Dużo zabawniej jest przecież robić przez piętnaście minut awanturę o reklamówkę za dwadzieścia groszy.
Klientka 2.
Mamy dużo książek poprzecenianych na 2 zł, 5 zł itp. Wzięła pani klientka książkę za 5 zł. Twarda okładka, przed przeceną kosztowała chyba ponad 40 zł.
Klientka:
- Ta książka kosztuje pięć złotych?
O.: - Tak.
Klientka: - Za dużo. Za dwa bym wzięła
O.: o.O - Ale ona kosztuje pięć. Wie pani, ładne wydanie, twarda okładka, pięć złotych to nie jest dużo za taką książkę.
Klientka: - Przecież mówię, że pięć za nią nie dam. To sprzeda ją pani za dwa czy nie?
Oburzona, że nie - wyszła.
Klienci 3
Dwóch panów. Weszli i zaczęli opowiadać o zakupach w Castoramie. To była taaaaaaaka porywająca historia. W końcu rzucili na ladę jakieś papierzyska z tekstem:
- Proszę mi to skserować.
O.: - Ale to jest księgarnia. A poza tym nie mam ksera.
Klienci: - Jak to nie ma pani ksera? To niech pani na faksie zrobi kopię.
O.: - Faksu też nie mamy.
Klienci: - No co mi pani tu opowiada, komputery pani ma a nie ma faksu?
O.: - Niestety nie.
Wyszli z fochem. Że też nie wpadliśmy na to, żeby dorabiać jako punkt ksero.
Potem na dokładkę przyszła do mnie pani po baśnie Andersena i stwierdziła, że bez opracowania to ona nie chce. Załamałam się, a ona oburzyła, że jak to tak dzieci mają w szkole czytać a nie ma opracowania. Niedługo będą chcieli ściągi z wierszy Brzechwy czy Tuwima.
Na koniec z rozmów księgarzy. Zauważyliśmy ostatnio, że jak za długo nie mamy co robić to nam się rzuca na głowę. Najczęściej ma to miejsce jak kurier spóźnia się z dostawą. Ostatnio z koleżanką szukałyśmy puzzli z książeczek z puzzlami, bo zawsze jakimś magicznym sposobem znikają z tych książeczek i znajdujemy je po całej księgarni. Nie mogłyśmy kilku namierzyć. Koleżanka zaczęła szukać już nawet pod stołem.
K.: - O, pająk.
Ja.: - Nie strasz mnie, bo zawału dostanę.
K.: - A co, masz onomatopeję?
Tak, chodziło jej o arachnofobię ;]
Jakbym się zastanowiła, to pewnie coś jeszcze by mi się przypomniało, ale i tak się już rozpisałam :) Nie będzie Wam się chciało czytać potem tego :)
poniedziałek, 12 marca 2012
17
Przychodzi pan i pyta:
- Czy są poradniki?
Poradników u nas od groma na różne tematy, więc koleżanka pyta jakie konkretnie ma na myśli. Stwierdził, ze techniczne. Koleżanka próbuje wyciągnąć więcej informacji, ale pan chyba sam nie wie o co mu chodzi, więc mówi, że sam sobie poogląda co mamy. I ogląda. Nagle słyszymy:
- I co mi będzie mówić, że nie ma technicznych. A to co?
My zdziwione, że on jakiś techniczny poradnik znalazł, patrzymy co tam ma, a on:
- A to co to jest? O grzybach książka jest!! A pani mi będzie tu mówić, że nie ma technicznych.
Wyszedł oburzony, że nie wiemy nawet, że mamy techniczne książki.
Wczoraj inny pan wszedł i zadał mi pytanie:
- A czy kalkulatorki państwo sprzedają?
Tak, leżą na półce obok śrubokrętów, młotków, znaczków, biletów, kopert, gazet i tony innego badziewia o jakie nas pytają. W końcu jesteśmy w księgarni, jak możemy nie mieć kalkulatorków?
Weekendy zawsze obfitują w takie historie. Po weekendzie zazwyczaj ma się ochotę pojechać na noc do psychiatryka.
- Czy są poradniki?
Poradników u nas od groma na różne tematy, więc koleżanka pyta jakie konkretnie ma na myśli. Stwierdził, ze techniczne. Koleżanka próbuje wyciągnąć więcej informacji, ale pan chyba sam nie wie o co mu chodzi, więc mówi, że sam sobie poogląda co mamy. I ogląda. Nagle słyszymy:
- I co mi będzie mówić, że nie ma technicznych. A to co?
My zdziwione, że on jakiś techniczny poradnik znalazł, patrzymy co tam ma, a on:
- A to co to jest? O grzybach książka jest!! A pani mi będzie tu mówić, że nie ma technicznych.
Wyszedł oburzony, że nie wiemy nawet, że mamy techniczne książki.
Wczoraj inny pan wszedł i zadał mi pytanie:
- A czy kalkulatorki państwo sprzedają?
Tak, leżą na półce obok śrubokrętów, młotków, znaczków, biletów, kopert, gazet i tony innego badziewia o jakie nas pytają. W końcu jesteśmy w księgarni, jak możemy nie mieć kalkulatorków?
Weekendy zawsze obfitują w takie historie. Po weekendzie zazwyczaj ma się ochotę pojechać na noc do psychiatryka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)