czwartek, 30 maja 2013

37

Podchodzi do mnie klient i rzecze:
- Dzień dobry... wierny ogrodnik... jest potrzebny... mojej żonie

Powiedział to takim tonem, że nie potrafiłam śmiechu powstrzymać. Na szczęście pan też miał poczucie humoru. Wziął ogrodnika dla żony i poszedł.

niedziela, 28 kwietnia 2013

36

- Dzień dobry, chciałabym taką książkę "Inny świat" Różewicza.
Kusi, ale się nie odzywam, tylko idę po książkę. Przynoszę, pani ogląda.
- Hmmm. "Inny świat", ale to nie jest Różewicz tylko jakiś Henryk Grudziński
- Tak, bo to nie Różewicz napisał.
- Ale mi córka powiedziała, że Różewicz. Chwileczkę, ja zadzwonię.
Dzwoni.
- No, bo jest ta książka, tylko autorem nie jest Różewicz (...) Jakiś Henryk Grudziński (...) Nie, bez opracowania (...) No nie wiem, poczekaj, zapytam
I do mnie:
- Ale to jest to o gułagu?

I ja już wymiękłam, pani oburzona, że nie ma z opracowaniem kupiła, poszła. I poszłam ja też, zapalić.

niedziela, 20 stycznia 2013

35

Mamy przecenione niektóre kalendarze. Z tej okazji mamy na nich nalepki z napisem "-25% do 30.06."

Podchodzi pani i pyta:
- A takie kalendarze na cały rok też macie? Bo tu jest napisane, że ten jest do czerwca tylko...

_-_

czwartek, 10 stycznia 2013

34

Wydarzyło się nie w mojej księgarni, ale to po prostu musi zostać udostępnione jak największej liczbie osób :D

Opowiedziane przez księgarnianki z zaprzyjaźnionej księgarni :)

- Macie jakąś książkę o Kazimierzu Wielkim?
*sprawdzamy*
- Niestety, nic w tej chwili nie ma.
- Naprawdę? Nic a nic?
- Niestety, ale nie.
- Bo właściwie to nie chodzi o niego, tylko o jego konia...
- Aaa, to pani pewnie chodzi o ALEKSANDRA Wielkiego?
- Nie, KAZIMIERZA!
- Okej, nic o Kazimierzu ani jego koniu nie mamy.
- Szkoda.
<CIS>
- Bo jak o koniu, to najwyżej Aleksander Wielki albo Piłsudski, o innych wierzchowcach historia raczej nie wspomina. A jak się nazywał tamten koń?
- No, ten... no... Bucefał!

środa, 19 grudnia 2012

33


- A Biblia na audiobooku jest?


Mamoooooooooooooooooo! Niech już będzie po świętach. Albo chociaż koniec świata ;]

czwartek, 13 grudnia 2012

31

Z okazji Dnia Księgarza klienci dbali o to, aby było wesoło.

Przychodzi pan i tak oto rzecze:
- To może ja od razu zapytam, nie będę się kręcił tutaj jak gówno w przeręblu.

Ja dochodzę do wniosku, że w tej pracy moje opanowanie naprawdę osiągnęło szczyty, bo nawet jeden nerw na twarzy mi nie drgnął ;]